RSS
poniedziałek, 25 października 2010
Zacznijmy od wyścigu

Wiem, nie o tym miał być ten blog, ale muszę z siebie to wystukać.

Wczorajszy wyścig. Wkurzający, nudny ale jednocześnie piękny. Oczywiście piękny się zaczął robić w momencie w którym się w kóńcu zaczęli ścigać. Prawdę mówiąc byłem zdziwiony że wyścig nie tylko został wznowiony bez większych problemów, ale że został w całości ukończony.

Ale może od początku. Robert startujący z ósmego miejsca - niezbyt porywające.

Początkowo miałem nadzieję, że mokry tor to przynajmniej na starcie coś ciekawego będzie się działo, a tu *plync* start rozpoczął się za safety carem.

No nic, po wznowieniu wyścigu i zjechaniu safety cara zaczęło się robić ciekawiej - pierwsze kraksy i wypady z toru sygnalizowały że wyścig będzie z cyklu "dojedź do końca a będzie dobrze".

I wyglądało na to, że to też była taktyka Kubicy. Trzymał się zazwyczaj w bezpiecznej odległości od kierowców przed sobą i naciskać zaczął dopiero w drugiej połowie kiedy tor zaczął się robić lepszy. Kiepska taktyka? Mało ambitna? Trudno powiedzieć, ale zadziałało, 5te miejsce nie jest takie złe.

Największą frajdę oczywiście miałem z wykasowania Red Bulli. Po tym jak Webber odpadł (nie chciałem żeby wygrał mistrzostwo, ale jednak go bardziej toleruje niż Vettela), zacząłem się obawiać że szanse Vettela na mistrzostwo robią się niebezpiecznie wysoko, zwłaszcza jeśli pełna punktacja zostanie przyznana w tym wyściu.

Cud się jednak stał - Vettelowi odmówił posłuszeństwa silnik, wygrał Alonso, a Hamilton zaraz za nim. Jak dla mnie - prawie idealnie (no, Hamilton, mógłby przyjechać gdzieś 11, ale trudno ;) nie wszystko można mieć).

02:57, piotrpun
Link Dodaj komentarz »